Czy ktoś mnie przytuli?
Maj. Ah... ten piękny maj. Jak zwykle pogoda testuje nasze układy nerwowe. Raz upał, raz nawet śnieg. Kto tu nadąży za tym? Na pewno nie ja! Co ja tu wypisuję w ogóle! Chcę się trochę rozpisać o czymś innym.
Rozstanie.
Zazwyczaj takie wydarzenie w życiu człowieka wywołuje stres, gniew, żal, rozczarowanie. Powody są różne: zmiana poglądów, sprzeczność charakterów, kłótnia o brudne skarpetki na podłodze bądź powywalane wszystkie lakiery do paznokci w salonie bądź w łazience.
Moje rozstanie było... wyjątkowo inne? Czemu inne? Bo to ja podjęłam tę decyzję. To ja wzięłam ciężar odpowiedzialności za nieudaną relację. Czy teraz uważam, że straciłam na to czas? Zdecydowanie nie! Wręcz przeciwnie. Nigdy nie sądziłam, że po rozstaniu będę czuła ulgę, wolność, niezależność. Czuję wdzięczność i radość, którą otrzymałam w tym czasie. Dziękuję jemu w głowie, myślach za to, że poczułam uczucie prawdziwej miłości w sobie. Nadszedł czas na rozpoczęcie nowego rozdziału. Rozdziału z świadomością jak życie może zmienić się w każdej sekundzie. Postawiłam wszystko na jedną kartę i uznałam: Teraz to mój czas!
Gdy moje samopoczucie doznało równowagi... odczułam nagle pustkę. Kto mnie przytuli? Kto mi powie, że jestem dla kogoś wszystkim? Oczywiste to jest, iż rodzina zawsze to zrobi. Ale mężczyzna? Który był już go nie ma. Zostaje na rozdrożu ciężkich decyzji. Chcę być w maksymalnym stadium szczęścia. Chcę kochać i być kochana. Tylko teraz to ja chcę być tym oczkiem w głowie partnera, nie na odwrót. Nauczyłam się stawiać granicę. Za bardzo dawałam sobie wejść na głowę. Wszelkim doświadczeniom w związkach dziękuję za tą dojrzałą lekcję. Uświadomiła mi, że lepiej wybrać jakość niż ilość. A jakoś mam na myśli umysł mężczyzny. Wygląd się zmienia. Charakteru nie wytępisz. Nasze ukształtowanie cech są jak symbol, znak rozpoznawczy. Zmienisz coś, usuniesz bądź dodasz, od razu zmieniasz się w kogoś innego. Warto jednak w relacji romantycznej być sobą.
Tak...przyznaję, jest konto na portalu randkowym. Lecz... każdego dnia coraz bardziej chcę z stamtąd uciec. Jednak pragnienie obcowania wśród ludzi i komunikowaniu się z nimi, nie dali mi wyboru. Nadal wierzę, że to co najlepsze mnie czeka jest po prostu gdzieś ukryte. Myślicie, że moja choroba utrudni mi w nawiązaniu relacji romantycznej?


Komentarze
Prześlij komentarz