Nie wytrzymie.
Tak. NIE WYTRZYMIE! Kolejne załamanie trwa w najlepsze. Naprawdę, staram się okazywać wdzięczność wszystkim za te miłe słowa wsparcia i troski. Mam nadzieję, że są one serio szczere. Wasz doping do walki jak i moich bliskich podnosi mnie i uskrzydla. Ale ja już ku€&a tego nie wytrzymie!
Mija ponad rok od rozpoczęcia leczenia w Warszawie. Są jakieś pozytywne zmiany stanu mojego zdrowia? Tylko tyle, że mam troszkę więcej lepszych dni. Z jednego dnia zrobiło się kilka lepszych. Zaostrzenia stają się coraz mniej ostrzejsze. Tak to nic się nie zmieniło. Ciągle to samo:
- lekarze proponują leczenie psychiatryczne
- mam nie płakać: płacz pobudza stres. A stres wilka
- lekarze obiecują, a wracają do metod, które wcześniej się nie sprawdzały. Oczywiście jednocześnie stan zdrowia znów się pogarsza
- stany uzależnienia powoli pokazują swoje działanie
- boli mnie nawet nos
Zazdrość. Pierwsza myśl, gdy patrzę na ludzi na ulicy. Zazdroszczę, że musicie iść na 6 do pracy. Musicie sprzątać, gotować. Denerwujecie się, gdy utkniecie w korku. Zazdroszczę wam po prostu normalnego życia. Nie pocieszę się tym, że ktoś ma gorzej. Żadne mi to już pocieszenie. Utwierdzam swoje myśli niestety w tym przekonaniu, iż jestem już chyba skazana na takie życie. Starałam się być silna. Jednak te wszystkie zdarzenia, w dodatku same negatywne spowodowało wypalenie mojego pozytywnego podejścia.
Właśnie... nadzieja umiera ostatnia.

Dario, doskonale Cię rozumiem i wiem z czym się mierzysz. Sama już od prawie 15 lat walczę z przewlekłą chorobą (RZS). Był okres, że było bardzo źle, miałam ogromne obrzęki stawków, były dni, że nie mogłam wstać z łóżka, tak bolało. Chcę Ci powiedzieć, że ból i cierpienie ma tylko sens, jeśli przeżywasz go z Jezusem. Wiele razy przebywałam na Oddziale Reumatologii w Szpitalu Kopernika w Łodzi. Modliłam się w tamtejszej kaplicy do Pana o pomoc. Kiedy byłam już któryś raz z rzędu, zawołałam do Jezusa z całego serca "Ratuj mnie, tylko Ty możesz to uczynić, ocal mnie, ufam Tobie Jezu!". Następnego dnia rano przyszły pozytywne wyniki oraz lek biologiczny, lekarze podali mi od ręki. Poczułam ulgę, obrzęki zaczęły znikać. Aktualnie nie przyjmuję żadnych leków przeciwbólowych (chociaż wcześniej brałam je codziennie), czuję się dobrze i funkcjonuję normalnie. Wierzę, że moje modlitwy zostały wysłuchane. Polecam Ci też z całego serca uczestnictwo we Mszach ŚW. z modlitwą o uzdrowienie odprawiane w kościele o. Jezuitów w Łodzi, przy Sienkiewicza 60, w każdy ostatni poniedziałek miesiąca o g. 19:00. Tam naprawdę dzieją się cuda uzdrowienia i uwolnienia z każdej trudnej sytuacji. Bo dla Jezusa nie ma nic niemożliwego. Tylko zaufaj! Pozdrawiam Cię serdecznie.
OdpowiedzUsuń