Łuszczyca jak jaszczurka - zrzucasz skórę i jednocześnie winę na coś i kogoś.
Znów kolejna długa przerwa w pisaniu. Jak się domyślacie, nie było wesoło i nadal nie jest. Ale są newsy, którymi chcę się z wami podzielić. I może was to nie interesować, ale i tak napiszę. Otóż:
- Wjechała nowa diagnoza ŁUSZCZYCOWE ZAPALENIE STAWÓW.
- Jest kolejna szansa na leczenie biologiczne. Może w końcu się uda. Leukopenia wszystko przeciąga. Co mnie podratują, to wracam jak bumerang i zaczynamy wszystko praktycznie od nowa. Steryd wycisza chorobę, ale na ból nic a nic nie pomaga. Trzeba się wspomagać przeciwbólowymi, opioidami. Powoli pojawiają się leki dożylnie podawane.
W środku się łuszczę, dobrze że skóra mi się nie łuszczy. Dosyć, że już jest tego dużo to jeszcze męcz się z problemami skórnymi. Łuszczyca to też nic przyjemnego.
Dziś czuję się tak 5/10. 9 dzień w szpitalu. Jutro robimy kontrolne badania krwi i zobaczymy: czy stąd wyjdę czy zostanę na dłuższe wakacje.
Dbajcie o siebie kochani 💋💋💋


Przytulam Cię mocno🤗🤗🤗🥰
OdpowiedzUsuńBadz silna, przesylam moje dobre duszki😘
OdpowiedzUsuńTrzymaj się kochana,jeszcze będzie dobrze ❤️😘
OdpowiedzUsuńSilna Babka z Ciebie ! I takie też mają momenty z mokrymi oczami i czarnymi myślami, ale później jest następny dzień. Właśnie tyle wystarczy - jeden dzień na raz. Kroczek po kroczku. Trzymamy za Ciebie kciuki i ściskamy jak cytrynę! 💪🤗
OdpowiedzUsuńŚciskam cię mocno 😘
OdpowiedzUsuńSkarbie,życzę dużo siły i wytrwałości (sam choruję od 12 lat na nowotwór tarczycy:7 operacji 5 jodoterapii2pełne radioterapie),ale nie tracę nadziei,czego i Tobie życzę.Trzymam kciuki!!!🥰🥰🥰
OdpowiedzUsuń