Nie jestem gruba, tylko magazynuje tłuszcz na zimę.
Przy sterydach człowiek nie ma umiaru. Poważnie! Są dni, gdzie nie jadłabym nic, tylko żyła na wodzie. Są dni, że wykupiłabym cały market wszystkiego i tak jadła i jadła. Raz coś zdrowego. Kolejny raz to "Mak", "Finestra," "Farina Bianco", "Zielony Chrzan" Przy toczniu dieta powinna opierać się na świeżych owocach oraz warzywach i przede wszystkim rybach. A gdzie w tym wszystkim mięso czerwone, drób itp?. Otóż badania j w Stanach wykazały, że najczęściej rzut choroby mają osoby, które właśnie spożywają dużo czerwonego mięsa i przetworzonej żywności. Sprawdziłam to sama na sobie i faktycznie… lepiej się czuję, kiedy ograniczyłam żywność, której muszę unikać. Tak na marginesie NIE ZREZYGNUJĘ Z MIĘSA! Czasami można sobie zaszaleć i zjeść coś zakazanego. A zakazany owoc smakuje najlepiej. 😏
Kolejna kwestia mojego wyglądu - zatrzymanie wody w organizmie. Steryd oczywiście jest winowajcą i wyglądam jak chomik, który wiecznie ma napchane coś do buzi. Na początku panikowałam, ale już jestem przyzwyczajona do tego stanu. Wolę być utyta, niż miałoby stękać jak kobitka po 80tce. Chociaż, czasami takie babeczki lepiej się czują niż ja.
Aby zadbać o mój komfort psychiczny, abym mogła co jakiś czas cieszyć się normalnością, moje kochanie zabrało mnie do Zielonego Chrzanu. Mała i kameralna knajpka na ul. Żwirki w Łodzi. Pyszne sushi i jeszcze lepsze rameny. Czemu akurat tam mnie zabrał? Jak to mówi: „Rybka musi jeść rybki” 😁.
❤
OdpowiedzUsuń