Magia "cukierasów" - to, dzięki czemu funkcjonuje.



Kto nie lubi słodyczy?
Ja, kocham je ponad życie. Cukier zawsze poprawiał mi nastrój. Każdy rodzaj słodkości jest dla mnie jak ukojenie dla mojej duszy. Ciasteczka, ciasta, cukierki, żelki, mnóstwo mogłabym wymieniać! Od jakiegoś czasu ograniczyłam wszelkie cukry. Za to mam smaczki, które polepszają mój komfort życia i samopoczucie. Zastępują mi jakby energię z wszelkich słodyczy. Razem z mamą nazywamy je "Magiczne cukierasy".  Stosy wszelkich pudeł, pudełeczek. Pierwsze miesiące w ilościach kilkudziesięciu tabletek na główne schorzenie, kolejne przed posiłkiem, następnie wszelkie przeciwbólowe. Nieźle co? Wciąż się zastanawiam, jak to możliwe, że nie ma żadnych skutków ubocznych przy takiej ilości specyfików. Gdybym to dzieliła na pory dnia, to bym musiała non stop siedzieć i patrzeć na zegarek. Zamiast zmniejszać ilości, one wciąż mogą rosnąć

Pewnie zastanawiacie się, skąd taka ilość i na co te specyfiki. Otóż:
- leki sterydowe na zatrzymanie choroby i jednocześnie na bóle stawów, które są moim głównym problemem w tej chorobie
- leki kardiologiczne: zagrożenie zatorowością.
- leki na cholesterol: jedzenie łatwiej wchodzi. Wiecie, że steryd potęguje łaknienie? To powoduje, że nie kontrolujesz głodu. Wpychasz wszystko i wyglądasz jak balon. A wyniki morfologii nie kłamią.
- leki przeciwzakrzepowe: stosowane ze względu na tryb życia jaki dotychczas prowadzę. Mało ruchu i obciążenie lekami może wywoła zakrzepicę.  
- suplementacja potasu, wapnia, witaminy D3: steryd wypłukuje wszystkie pierwiastki z mojego organizmu. A potas jest odpowiedzialny za prawidłowe działanie serca. Wapń - za kondycję kości. Brak takiej suplementacji mogłoby skutkować np. osteoporozą, jeszcze większą niewydolnością serca.
- leki przeciwbólowe: od 3 miesięcy stosowane w mniejszej i większej ilości. Niestety choroba przy dużej aktywności, potrzebuje wsparcia poprzez łączenie i tworzenie mieszanek leków opioidowych. Wystarczy jedna pastylka i świat się zmienia. Samopoczucie się zmienia. To samo działa w porze nocnej. 
- leki przed posiłkiem i probiotyki: przy ilościach silnych specyfików duże ryzyko powikłań przewodu pokarmowego. Zapalenia, wrzody, wszelakie zmiany.

Myślę, że nie pominęłam niczego. Ilość przeraża. Przeraża też ilość powikłań z każdym miesiącem, gdy pojawia się kolejny problem. Jednak było ich o wiele więcej. Ale jeśli taka ilość tabletek ma powodować lepsze samopoczucie, to nie będę przed nimi uciekać. Choć wiem, że do pełni zdrowa nie wrócę - to pewne.. Chcę pisać dla siebie, dla rodziny, bliskich, obcych a najbardziej tych, którzy potrzebują wsparcia. Zwłaszcza psychicznego. Wiem, jak taka diagnoza uderza. Czucie niepewności co dalej jest przytłaczająca. A Ty, jeśli Ciebie to nie dotyczy, poczytaj i zobacz... Praktycznie niczym się nie różnimy. Tylko Ja zamiast wędrować i podróżować i zwiedzać świat, zwiedzam szpitale. I uświadamiaj sobie i innym zdrowym, że choroba to nie wyrok. Nie jestem trędowata, nie zakażam. Nie jestem inna... Jestem Wyjątkowa. 🌼



Komentarze

  1. Jesteś bardzo nie troszkę wyjątkowa🥰🥰🥰

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest Pani Wyjątkowa , Dzielna , Odważna - Wojowniczka
    Dane mi było poznać Dwie takie Wojowniczki i , to z tego samego regionu Polski 😉
    Życzę wytrwałości, sił i co ważne, przyjaznych Osób wokół.
    Oby medycyna nie wzbudzała lęku , a znacznie poprawiła Pani komfort psychiczny i fizyczny.
    Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia wkrótce 😊

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz